Strona główna » Dla kibiców » Książka

01-05-2013

Piłkarze, których znałem, znam lub którym… kibicowałem

W latach 80., kiedy na polskich boiskach, nie można było zbyt często podziwiać zawodników zagranicznych, jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiego futbolu był niewątpliwie Mirek Okoński.

Ponieważ wiele lat swojej kariery piłkarskiej spędził w Lechu, miałem to szczęście podziwiać go w wielu spotkaniach „na żywo”. Potem, gdy wyjechał do Hamburga, tylko czasem w telewizji można było oglądać fragmenty spotkań piłkarskich i piękne akcje z jego udziałem. Dostęp do materiałów z występami w greckim AEK Ateny był jeszcze bardziej utrudniony. Bez wątpienia jednak „Mundek”, „Okonek” czy „Oko” – bo tak na niego wołano – był jednym z najlepszych napastników w historii „Kolejorza”. Jego gra wywarła duży wpływ na to, że zdecydowałem się zostać piłkarzem. Podziwiałem też innych zawodników Lecha, do których należał choćby Jurek Kruszczyński, który perfekcyjnie wykonywał rzuty karne. Zawsze zastanawiał mnie jego układ nerwowy, bo potrafi ł „wytrzymać” bramkarza do ostatniej chwili i gdy ten w końcu rzucał się w jeden róg, „Krucha” posyłał piłkę w drugi. Zdarzyło się, że raz na moich oczach przestrzelił „jedenastkę” w meczu z Jagiellonią Białystok, której bramki pilnował nieżyjący już Mirosław Sowiński. Tym razem to bramkarz tak przetrzymał Jurka, że ten strzelił, ale w słupek. Jako trampkarz Lecha często dostępowałem zaszczytu podawania piłek na meczach i z tego okresu dobrze pamiętam grę Henryka Miłoszewicza. Jego technika była znakomita, wrażenie robiły szczególnie jego perfekcyjne podania, otwierające napastnikom drogę do bramki. Wtedy grupa podająca piłki miała charakter „elitarny”. Piłkarze z młodych roczników, grający w młodzieżowych zespołach, czuli się wyróżnieni możliwością podziwiania z bliska gry „Kolejorza”. Miałem to szczęście, że często byłem delegowany do tej grupy w meczach ligowych i pucharowych Lecha. W późniejszych czasach, na początku lat 90., gdy w telewizji coraz częściej można było już oglądać na żywo relacje z meczów rozgrywanych 149 a arenach międzynarodowych, swoją grą urzekał mnie Roberto Baggio. Był zawodnikiem niekonwencjonalnym, a na Mistrzostwach Świata w 1990 roku we Włoszech grał wprost fenomenalnie. Zawsze zwracałem szczególną uwagę na zawodników obdarzonych nieprzeciętną techniką, stąd moje uwielbienie dla piłkarzy takich, jak wspomniany Baggio czy Holender Marco van Basten. Ten ostatni zawodnik stanowił przez wiele lat o sile nie tylko reprezentacji swojego kraju, ale wspólnie z Ruudem Gullitem i Frankiem Rijkaardem był przez wiele lat siłą napędową AC Milan. Van Basten był znakomitym egzekutorem. Praktycznie każdy jego kontakt w obrębie pola karnego „pachniał” bramką. Niestety, nabawił się ciężkiej kontuzji kolana, która zatrzymała jego karierę.

 

Korzystając z tej strony, wyrażasz automatycznie zgodę na zapis lub wykorzystanie plików cookies. Twoja przeglądarka internetowa umożliwia Ci zarządzanie ustawieniami tych plików. Jeśli nie chcesz, by ta informacja wyświetliła się ponownie, kliknij "zgadzam się".